Warsztaty śpiewu intuicyjnego
UWAGA!! Są już dostępne zdjęcia na oficjalnej, nowopowstałej stronie Fundacji "Magia dźwięku" : http://www.magiadzwieku.org.pl
Wkrótce zapisy naszych dźwięków z ćwiczeń, z nagrywarki (fragmenty)!
UWAGA!: Jest już nagrana płyta. Przywiozę Wam ją w poniedziałek 21.12, żebyście mieli prezent świąteczny od Fundacji. I dla bliskich pod choinkę. Spotkanie w Lądku Zdroju w Proharmonii o godz. 16.00. Więcej info u Renatki: renoczka@wp.pl Będzie też gong, więc można zaprosić bliskich i znajomych. mam nadzieję, że drogi nie pozamarzają na amen ;)).
Dawno już nie przeżyłam tak intensywnego i emocjonującego tygodnia... :)
Grupa 22 osób była bardzo zróżnicowana: od młodzieży z lądeckiego liceum (ok1/3) przez osoby dorosłe, dojrzałe aż po naszą gwiazdę- Krzepką Krysię, która dawno już nie mieściła się w kategoriach narzuconych przez formalne wymogi projektu (15-64lat), za to zmieściła się w naszych sercach :). I wszyscy razem świetnie się zintegrowali. Sandra wyjechała po pierwszym dniu z powodu choroby- tak stwierdziła i nie dała się namówić na naszą "kurację". Na jej miejsce natychmiast wskoczyła Gorąca Grażynka, która wcześniej była z nami na zasadach gościa. No i się zaczęło!
Miało być miło, lekko i przyjemnie- no po prostu: śpiewająco. A wyszła niezła orka...
Zaplanowałam w projekcie za dużo godzin dziennie. Także liczebność grupy momentami mnie przerastała... Miło było, i owszem. Także przyjemnie i wesoło (czasem aż za bardzo
). Jednak jak się robi porządek z własnym wnętrzem- emocjami, myślami, systemem wartości, a tym bardziej z ciałem, to bywa naprawdę ciężko. Dobrze wtedy być w otwartej, przyjaznej grupie...
Doświadczyliśmy też "wypuszczenia na zewnątrz" traum i fizycznego bólu. I to nie tylko po niewinnie wyglądających ćwiczeniach fizycznych Matyldy...
Po raz kolejny przekonałam się, że gong, medytacje i natchnienie są nie tylko dla "ezoteryków", "uduchowionych"i artystów, ale działają też, jak się "w TO" nie wierzy... Wystarczy wewnętrzna otwartość. A tej nie brakowało. DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM UCZESTNIKOM !.
No i koncert... Jak na tydzień pracy w tak nierównej grupie, wyszło bardzo dobrze. W ostatni dzień warsztatów Matylda wydobyła ze wszystkich konkret i formę, poukładała jak należy, przećwiczyła i wspaniale poprowadziła. Brakowało mi tylko wyraźnej zapowiedzi, że pierwszy z wykonanych "utworów" to była 100%-owa improwizacja!
Kopnięta Kasia i Maleńka Marta swoimi wyrobionymi głosami zachwycały. Całość współbrzmiała przenikająco- integracja grupy wyraziła się w sposób muzyczny na scenie.
Kawałek gongowo- skrzypcowy był tam trochę "jak z innej bajki", a i sam początek naszego występu przypominał raczej "strojenie instrumentu"... Ale tak bywa podczas spontanicznej improwizacji. Najważniejsze, że to usłyszałyśmy i za kilka chwil się zgrało. Byłam też mile zaskoczona, że Koziołek, po pierwszym falstarcie z didgeridoo (cóż, to był jego pierwszy kontakt z tym instrumentem i to stanowczo zbyt krótki jak na opanowanie podstaw gry), nie zraził się i wszedł po raz drugi- dużo lepiej.
Mam nadzieję, że nagranie "na żywo", którego dokonaliśmy w trakcie koncertu, choćby w części odda klimat wówczas panujący. Każdy z uczestników dostanie płytę na pamiątkę oraz- jeśli zechce- jedną, dwie dla rodziny i znajomych.
Niech i oni też będą z WAS dumni, jako i my z Matyldą jesteśmy... Amen
Zapraszam do umieszczania swoich komentarzy poniżej oraz do odpowiedzi na komentarze innych. Nie stosuję cenzury więc piszcie jak czujecie. Używajmy najlepiej swoich nicków warsztatowych. Niech te stronki staną się platformą wymiany, gdyż wielu z Was deklarowało w ankiecie końcowej chęć dalszych poszukiwań i samodzielnego kontynuowania doświadczeń. NIECH SIĘ DZIEJE!
Na dobry początek przepisuję SMSa, którego dostałam zaraz w niedzielę. Nie podpisuję od kogo, zanim nie uzyskam zgody autora :). W każdym razie byłam mile zaskoczona i założę się, że nie odgadlibyście...
Zapraszam także do fotorelacji w dziale Galeria, za ok tydzień. A chętnych zapraszam 13.12. w niedzielę na koncert do Wrocławia, do Teatru Grotowskiego. Informacja wkrótce...
Uściski i serdeczności dla wszystkich! Jesteście pierwszym spełnieniem mojego marzenia o TAKICH warsztatach. KOCHAM WAS. Tak po prostu...

Marcin Trygar
. A wyszła niezła orka...
Zaplanowałam w projekcie za dużo godzin dziennie. Także liczebność grupy momentami mnie przerastała... Miło było, i owszem. Także przyjemnie i wesoło (czasem aż za bardzo
). Jednak jak się robi porządek z własnym wnętrzem- emocjami, myślami, systemem wartości, a tym bardziej z ciałem, to bywa naprawdę ciężko. Dobrze wtedy być w otwartej, przyjaznej grupie...
.
. Niech te stronki staną się platformą wymiany, gdyż wielu z Was deklarowało w ankiecie końcowej chęć dalszych poszukiwań i samodzielnego kontynuowania doświadczeń. NIECH SIĘ DZIEJE!
Komentarze: