Jurek Milewski- czyli Szaman Miejski
Znamy się od niedawna. Na jednej z imprez w gronie znajomych (takich, co to sabat czarownic to przy nich dziecięce igraszki ;)) po prostu usiadł obok mnie i kiedy atmosfera się rozluźniła i zaczęły pogaduszki, w locie zaczął mi “wykręcać numerki”, czyli mówiąc poważnie zrobił “portret numerologiczny” wraz z uchyleniem tajemnic przyszłości. Wyszły takie cudowności, ze od razu bardzo go polubiłam :). A ponieważ już wkrótce mają się zacząć urzeczywistniać, Jurek będzie przeze mnie solidnie “przetestowany”... więcej, czyli sam o sobie
Z huną zetknąłem się przez przypadek, choć nie wątpię, że było mi to pisane. Znalazłem na ulicy ulotkę o organizowanych po raz pierwszy w Polsce wczasach z huną. Postanowiłem na nie pojechać i tak zrobiłem pierwszy krok w szamańskiej szkole życia. Zafascynowało mnie, że dawni Hawajczycy potrafili chodzić po rozżarzonej lawie, uzdrawiać siłą woli czy wzburzyć ocean, by bronić się przed nadciągającymi Hiszpanami. To na tych wczasach postanowiłem, że będę dążył do tego, by stanąć kiedyś na miejscu prowadzącego zajęcia szamana i jak on odkrywać przed innymi wiedzę i tajemnice kahunów.
Ale zanim zacząłem to robić, sam przez kilka lat się uczyłem się i doświadczałem niezwykłych rzeczy. Podczas warsztatów, na których uczyliśmy się wpływania na żywioły, wywołaliśmy burzę. Innym razem siłą woli oczyściliśmy zalew z brudów, które po naszej zbiorowej sugestii woda wyrzuciła na brzeg, a kolejnym – na prośbę gospodarza szykującego grilla w plenerze – przegnaliśmy deszczowe chmury. Jeśli intencja wychodzi od człowieka i w wyniku tego coś się dzieje, nie jest to zbieg okoliczności...
O tym, że rzeczy z pozoru niezwykłe są dostępne każdemu z nas, można się przekonać w stosunkowo prosty sposób. Wystarczy zdobyć się na odwagę i wziąć udział w seansie chodzenia po rozżarzonych węglach. Takie imprezy są organizowane dość często w różnych miejscach w Polsce. Jest to doświadczenie ważne dla naszej psychiki. Szczególnie gdy zobaczymy, że ktoś wszedł w żar w butach i je sobie spalił, a naszym bosym stopom nic się nie stało. I gdy później staniemy przed jakimś trudnym wyzwaniem, będziemy mogli sobie pomyśleć: „Po żarze na bosaka biegałem, to temu miałbym nie podołać?”
Liczbowa mapa naszego życia
Drugą moją pasją jest numerologia. Zetknąłem się z nią, niejako przy okazji, w Łódzkim Studium Psychotronicznym, gdzie poznawałem tajniki kart klasycznych i tarota (moimi nauczycielami byli m. in. mistrzowie Emanuela Klara Olszewska i Ryszard Zawadzki).
Karty zawsze wydawały się mi ciekawsze od liczb. Ale gdy pewnego dnia zrobiłem sobie i swoim bliskim portrety numerologiczne, otworzyłem szeroko oczy. Odkryłem, że to naprawdę działa! Z czasem przekonałem się, że działa w przypadku każdego człowieka, również dopiero co narodzonego dziecka.
Istota numerologii polega na wibracji liczb zawartych w naszych imionach, nazwisku, dacie urodzenia oraz wszelkich innych nazwach miejsc i rzeczy z nami związanych. Bo każde słowo można wyrazić liczbą. Istnieje hipoteza, że imię wybieramy sobie sami, że jest ono podświadomym przekazem od dziecka do rodziców. I jeżeli jesteśmy zadowoli ze swojego imienia, to znaczy, że to porozumienie było.
Imię jest w naszym życiu bardzo ważne, bo to przecież najczęściej wypowiadane, dotyczące nas słowo. Energia jego wibracji ma wpływ na to, jak się realizujemy.
Naszym pełnym wyznacznikiem we Wszechświecie jest liczbowa suma samogłosek i spółgłosek imion oraz nazwiska. Można powiedzieć, że to nasz potencjał w sztuce życia. Za jej reżyserię odpowiada zaś zredukowana do liczby pojedynczej suma cyfr zawartych w dacie urodzenia.
Profesjonalnie wykonany portret numerologiczny jest dla człowieka mapą, która pozwala mu iść w miarę prostą drogą przez labirynt życia.
Taki portret uświadamia nam, jacy jesteśmy, dokąd zmierzamy, co przed nami. Dzięki tej wiedzy łatwiej nam podejmować właściwe decyzje, akceptować i wykorzystywać zmiany. Wiedząc, kędy wiedzie nasza życiowa droga, możemy uniknąć przedsięwzięć z góry skazanych na porażkę lub takich, które będą dla nas balastem. Jeśli zrozumiemy istotę liczb w naszym życiu, będzie ono radośniejsze, spokojniejsze, harmonijne.
Jednak, co mocno podkreślam, mimo że liczby wyznaczają nam drogę, swoim losem kierujemy sami. Możemy to jednak robić mądrze lub boleśnie obijać się na kolejnych życiowych zakrętach.
Najważniejsza jest harmonia. Szaman to człowiek, który wprowadza harmonię w życie swoje i swojego otoczenia. Dzięki wiedzy płynącej z liczb możemy uczynić nasze życie bardziej harmonijnym. A gdy żyjemy w harmonii z samym sobą, to podświadomie wiemy, co jest dla nas najlepsze.
***
Jurek Milewski prowadzi „Spotkania z huną” w każdy wtorek, o godz. 19, w pubie-restauracji „Na strychu” przy ul. Ruskiej 34 we Wrocławiu (udział w dwugodzinnym spotkaniu kosztuje 5 zł).
Osoby zainteresowane portretem numerologicznym mogą zajrzeć do pubu „Na strychu” we wtorki w godz. 11-19 lub skontaktować się telefonicznie: 694-25-29-27 (telefon komórkowy). Zrobienie portretu zajmuje godzinę i kosztuje 70 zł. Można go też zamówić na kasecie magnetofonowej i przypominać sobie w różnych momentach życia (koszt – 100 zł)
Komentarze: