Osho o samotności czyli o ... medytacji
Moja cała praca polega na tym, żeby zburzyć wszystkie kłamstwa, które
cię otaczają i nie zastępować ich niczym - po prostu zostawić cię
nagiego we własnej samotności. Tylko w samotności możesz znaleźć
prawdę - bo to ty jesteś tą prawdą.
Człowiek nie nauczył się jeszcze, jak poznać piękno samotności. Zawsze
tęskni za kimś, zawsze pragnie być z kimś - z przyjacielem, z żoną, z
mężem, z dzieckiem... z kimś. Stworzył więc społeczności, kluby,
partie, ideologie, kościoły. U podstaw tego tkwi potrzeba, by jakoś
zapomnieć o własnej samotności. Będąc powiązanym z tak wieloma tłumami
próbujesz zapomnieć o czymś, co pojawia się natychmiast po zapadnięciu
ciemności - o tym, że urodziłeś się samotny, że umrzesz samotny, że
cokolwiek robisz - jesteś samotny.
Samotność jest czymś esencjonalnie związanym z twoim istnieniem i nie
ma sposobu, by tego uniknąć. Ludzie boją się samotności i robią
wszystko by jej uniknąć. Pójdą do kina na kiepski film, obejrzą mecz
piłki nożnej... czy widzieliście coś bardziej idiotycznego? Kilku
idiotów przerzuca piłkę na drugą stronę boiska, kilku kolejnych
idiotów odrzuca ją z powrotem... a miliony innych idiotów gapi się na
to, jakby działo się coś niezmiernie ważnego. W tłumie czują się
lepiej i zdrowiej, gdyż wokół jest tylu podobnych ludzi. Każdy wspiera
każdego by nie czuć się szalonym.
Wystarczą trzy tygodnie całkowitej izolacji: żadnych gazet, telewizji,
radia, żony, męża, dzieci. Trzy tygodnie bez religii, społeczeństwa,
klubów, uniwersytetów... pojawi się lęk, dosłownie oszalejesz.
Będziesz zdumiony, widząc siebie w zupełnej samotności. Zrozumiesz, że
to co robiłeś przez całe swoje życie, było niczym innym, jak tylko
zakrywaniem dziur i ran własnego istnienia, zakrywaniem ich pięknymi
kwiatami. Ale kwiaty nie uleczą ran. Być może odkryte rany mogą się
zabliźnić. Zakryte, wypełniają się coraz większą ropą. Samotność to
odkrywanie samego siebie. Osamotnienie to tęsknota za innymi,
dopominanie się o innych, uzależnienie od innych. Stąd, ktoś inny ma
nad tobą władzę, a ty masz władzę nad kimś innym. Osamotnienie jest
słabością. Samotność jest siłą.
Jesteśmy sobie obcy. Być może spotkaliśmy się i żyjemy razem, ale
nasza samotność jest zawsze z nami. Przestań uciekać od siebie samego
i zatapiać się w różnych rodzajach narkotyków, relacji, religii. Nie
przerzucaj własnych problemów na innych. Każdy musi sam rozwiązywać
własne problemy, a nie ma ich zbyt wiele wszystkie są wynikiem
jednego, którego nie rozwiązałeś dotychczas. Problem ten tkwi w tym,
jak wejść we własną samotność bez lęku? Moment, w którym wejdziesz we
własną samotność bez lęku, będzie tak pięknym i ekstatycznym
doświadczeniem, że nie istnieje nic, z czym mógłbyś to porównać.
Zaakceptuj samotność radośnie, wejdź w nią tak głęboko, jak to tylko
możliwe. Im głębiej się znajdziesz, tym odleglejsze staną się
wszystkie problemy. Nie ma już potrzeby potrzebować, nie ma potrzeby
być potrzebnym. I chwila gdy dotkniesz samego centrum własnego
istnienia będzie oznaczała, że dotarłeś do domu.

Marcin Trygar
Komentarze: